Zgodnie z poprzednią publikacją opiszemy teraz naszą drogę papierkową.
Zaczęła się ona od uzyskania decyzji o warunkach zabudowy.
Poprzedni właściciel działki złożył wniosek o wydanie takiej decyzji, ale zanim została ona wydana sprzedał działkę nam i na nas spadło dokończenie tego etapu. Oczywiście za prosto nie może być i ten etap musiał odbyć się z przeszkodami, bo panie w urzędzie gminy oczywiście nie mogły wprost przekazać, iż należy zaczekać na wydanie decyzji, potem na uprawomocnienie się, a następnie złożyć wniosek o przejęcie decyzji. Jak się pytaliśmy, to "żadnego wniosku nie trzeba składać, wystarczy oświadczenie poprzednich właścicieli, itd". No i jak już przyszło do złożenia tego oświadczenia nagle okazało się, że jednak musi być wniosek podpisany przez obie strony! Wrrr...
Na szczęście udało się je uprosić, aby przyjęły trochę pokreślone stare oświadczenie jako wniosek, więc sprawa mogła ruszyć "z kopyta" dalej.
Jak już ruszyła, to po ok. 2 tygodniach przyszło do nas upragniona nowa decyzja wydana już na nas, że możemy się budować i w jaki sposób. Jakoś na dniach będzie ta decyzja już prawomocna :)
Wreszcie mogliśmy udać się do architekta z naszym projektem do adaptacji. Architekt wziął projekty i wszelkie niezbędne świstki (m. in. warunki przyłączeniowe prądu i wody - z tymi problemów nie było żadnych, a kanalizy nie ma - będzie POŚ) i zaczęła ostro pracę.
W efekcie wyszło na jaw, że brakuje nam dokładnych wymiarów działki i zachodzi obawa, iż zabraknie nam 38cm(!!!) do posadowienia budynku na działce, bo UG zażyczył sobie, aby odsunąć się od granicy działki aż 8m z jednej strony, gdyż taką linię zabudowy ustalił nasz sąsiad... No i tu kolejna konsternacja - skąd wytrzasnąć te 38cm, albo jak posadowić chatkę, aby nie trzeba było skracać budynku?? Niby te 38 cm to niewiele, ale nie mieliśmy zgody od autora projektu na taką modyfikację :/
Telefon do wydz. geodezji w starostwie powiatowym nic nie dał, bo "nie udzielają takich informacji"... Wrr kolejne... Dlaczego nie, skoro jesteśmy właścicielami i prosimy o dane naszej działki? No, ale skoro nie, to nie... Wyżej du...szy nie podskoczysz, więc odpuściliśmy ten kanał.
Dzięki Najwyższemu, iż geodeci na mapach projektowych przystawiają swoje pieczątki, dzięki czemu dotarliśmy łatwo do autora, który był już nieco milszy w kontaktach i nie tylko udzielił nam informacji o szerokości działki, jak i wstępnie dał upust na kolejne prace na tej działce :D Nasz kraj zaczyna "normalnieć" :)
Wieści uzyskane od geo okazały się b. korzystne - zyskaliśmy ok. 20 cm dodatkowego zapasu na budynek :) Czyli back into the game :)
Obecnie trwa opiniowanie projektu w WZMiUW. To już ostatni etap uzgodnień i jak już dostaniemy papierek, to będziemy mogli wnioskować o pozwolenie na budowę!
Czas zacząć myśleć o realizacji przyłącza energetycznego, oraz wodnego (na szczęście mamy rurę z wodą wprowadzoną na działkę, więc samo przyłączenie się nie będzie kłopotem żadnym). Muszę się wybrać do ZE celem podpisania umowy na realizację przyłącza, tylko jak zwykle czasu brak :/ Cóż, trzeba będzie się kiedyś urwać z roboty na chwilę...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
no to gratulacje! :)
jak parapety już będą, to daj znać!
No hej Marcin. Miło patrzeć jak się budujesz i że jakoś przez to przechodzisz. Życzę Ci dużo wytrwałości, finansów i najwspanialszego, wymarzonego domu pod słońcem. I to samo dla Oli i twoich małych szkrabów.
Pozdrawiam
Prześlij komentarz